Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bracia Łopieńscy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bracia Łopieńscy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 listopada 2013

Orły Łopieńskich


Zapraszam na nową stronę Zbieracza. Wszystkie teksty zostały przeniesione.


www.zbieraczstaroci.pl

Orzeł jako symbol Państwa Polskiego, podobnie jak Syrenka - symbol Warszawy, dosyć często występował w pracach Braci Łopieńskich. Chciałbym przedstawić ciekawe wykonania, a jeden wiąże się z fascynującą historią. Zapraszam także, na kończącą się 11 listopada wystawę Bracia Łopieńscy Tytani Warszawskiego Brązownictwa w Muzeum Woli w Warszawie.

Muzeum Woli w Warszawie.
Zanim jednak zaprezentuję brązy, napiszę o jednej dosyć bulwersującej sprawie. W obecnych czasach poszukując jakiejkolwiek informacji, włączamy komputer i przeszukujemy sieć. Jest to dosyć łatwe, i choć w wielu przypadkach skuteczne, to czasami możemy trafić na nieprawdziwe a na pewno niepełne informacje. Wpisując do wyszukiwarki hasło Bracia Łopieńscy, można znaleźć kilka powielanych, lekko modyfikowanych not, powstałych zazwyczaj przy okazji wystaw monograficznych. Bardzo wysoko w wynikach wyszukiwania, pojawia się hasło Tadeusz Łopieński w Wikipedii. Ta internetowa encyklopedia, bardzo pomocna, zawiera jednak wiele niedopracowanych haseł.

Kolejny raz przypominam "starszym czytelnikom": tego czego nie ma w internecie - nie istnieje. Obecne pokolenie nie czyta książek, a na pewno nie poszukuje i nie grzebie za informacją. Tak więc, w wikipedii nie ma na dziś hasła Bracia Łopieńscy, a istniejące hasło Tadeusz Łopieński, jest żenująco skromne, ogranicza się do trzylinijkowej "informacji" oraz wymienieniu kilku pomników, wrzuconych do jednego worka Braci Łopieńskich i Spółdzielni Brąz Dekoracyjny. Szczególnie irytujące jest przedstawienie Spółdzielni Brąz Dekoracyjny, jakoby była kontynuacją wielopokoleniowej tradycji Pracy Łopieńskich. Pracy z dużej litery, nawiązuję oczywiście do Pracy Jerzego Leskiego.

Jerzy Leski "Praca", Bracia Łopieńscy, lata 30-te

W wielkim skrócie opiszę powojenne losy Tadeusza Łopieńskiego, głównie na podstawie szerokiego opracowania Pani Moniki Bryl w katalogu do obecnej wystawy. Po dramatycznych latach II Wojny Światowej, Łopieńscy odbudowali zniszczoną fabrykę, rozpoczęli drobną produkcję, ale ich największym udziałem była rekonstrukcja warszawskich pomników. Im także, zawdzięczamy uratowanie kilku monumentów przed całkowitym zniszczeniem. Jednak w 1950 roku jednym podpisem upaństwowiono, znacjonalizowano, czy mówiąc po polsku, ukradziono fabrykę braciom Łopieńskim.
Zaraz po tym okazało się, że bez nich nowo powstała Spółdzielnia Pracy Brąz Dekoracyjny nie mogła właściwie działać. Nowe władze stanowione przez byłych podwładnych, szeregowych pracowników, przyjęły do pracy braci Władysława i Tadeusza. Kiedy wykorzystano ich wiedzę i doświadczenie, okrzyknięto Braci kapitalistami czyli wyzyskiwaczami i usunięto z firmy. Zaraz po tym Władysław zmarł na serce, Tadeusz miał gorzej. Bez majątku, z zakazem wykonywania pracy brązownika, w jednym pokoju z żoną i córką, dzieląc mieszkanie kwaterunkowe z innymi ludźmi (dostęp do kuchni), nękany rewizjami UB. Mało? Parcelę przy Hożej w centrum Warszawy, odlewnie, magazyny, budynki fabryczne, wyposażenie, a nawet dwupiętrową kamienicę wyceniono na 37 tys. złotych, jednocześnie wymierzono podatek wyrównawczy w wysokości 1 mln zł. Większość pozostałego życia Tadeusz spłacał "dług" wobec PRL-u.

Po politycznej odwilży 1956 roku, wielu rzemieślników odzyskało swoje niewielkie warsztaty, ale nie Łopieński. Otrzymał za to zgodę najwyższych władz na prowadzenie pracowni brązowniczej. Proszę sobie wyobrazić jak Tadeusz kochał brązownictwo, i jakim był człowiekiem, że kiedy okazało się, że Spółdzielnia Brąz Dekoracyjny nie potrafi zrekonstruować pomnika Chopina, on ponownie wraca do pracy na Hożą. Dzięki Tadeuszowi Łopieńskiemu w 1958 roku pomnik Chopina powraca do Łazienek Królewskich. W 1960 roku w wieku 62 lat dostaje przydział małego lokalu przy Poznańskiej 24, gdzie do dziś córka Anna z mężem Wojciechem kontynuuje rodzinne tradycje.

Powyższa skrótowa notka pokazuje, że Spółdzielnia Brąz Dekoracyjny to nie Bracia Łopieńscy z inną nazwą, jak to sugeruje wikipedia. A wymienianie jednym tchem pomników Kilińskiego, Syreny i Marchlewskiego to już aberracja. Wikipedię na szczęście można naprawić. Mam apel do Pani Moniki Bryl, o ile to możliwe, o poświęcenie czasu na uzupełnienie informacji w wikipedii. 

Przejdźmy do orłów.


Tego Orła po prostu uwielbiam, zaprojektowany przez Tadeusza Łopieńskiego w latach trzydziestych, w stylu rytmowskim, występował w dwóch wersjach. W jednym wykonaniu jako podpórka do książek, w drugim stał dumnie na postumencie. Stanowiły przepiękną dekoracje gabinetu. Orła można zamówić w Pracowni do dziś, a jego stylistyka jest urzekająca.


Jeśli się dobrze przyjrzymy, orły choć bardzo podobne, różnią się. Łopieński doskonale uchwycił orły we właściwej pozie, stosownie do kontekstu. Jako podpórka do książek, widać wyraźnie, orzeł zapiera się i plecami podtrzymuje pionową część marmuru. Na postumencie, stoi z wypiętą piersią, niemal gotowy do lotu. Orły, jako symbol państwowy posiadają koronę.


Kolejnego orła, którego chciałbym pokazać, zaprojektował Józef Smoliński a wykonała firma Bracia Łopieńscy w 1920 roku. Jest to, jak sądzę, bardzo szczególny orzeł, ponieważ jest głownią Laski Marszałkowskiej Wojciecha Trąmpczyńskiego, pierwszego Marszałka Sejmu II Rzeczypospolitej.

Laska Marszałka Sejmu Ustawodawczego
I w końcu chciałbym przejść do sedna dzisiejszego wpisu. Poniżej przedstawiam orła zaprojektowanego i wykonanego przez Tadeusza Łopieńskiego. Jest to także głownia Laski Marszałka Sejmu, ale PRL-u, wykonana w 1971 roku. Jak łatwo zauważyć, orzeł jest niezmiernie podobny do tych pokazanych wcześniej, zaprojektowanych w latach trzydziestych. Stoi dumnie, z lekko wypiętą piersią i rozpostartymi skrzydłami, jakby pilnował i patrzył z góry na posłów. Wprawny widz zauważy, że brakuje jednego ważnego szczegółu - korony.

Laska Marszałka Sejmu PRL
Pan Wojciech Lipczyk zięć Tadeusza przekazał mi poniższą informację. Mianowicie, kiedy władze Sejmu zleciły zaprojektowanie laski, chyba zapomniały ile krzywd i niegodziwości wyrządził PRL Łopieńskim 20 lat wcześniej, i nie spodziewały się problemów ze zwykłą laską. Drzewiec projektował Wacław Wojciechowski, głownię - Tadeusz Łopieński. Przedstawiono projekt, oczywiście orzeł był w koronie, co nie spodobało się władzy. Kazano usunąć koronę, i może wtedy projekt przejdzie. Tadeusz usunął, ale założył orłowi beret, a nikt się tego nie domyślił.



Dopytywałem Pana Wojciecha, czy był w tym jakiś przekaz. Powiedział, że po prostu, orzeł powinien mieć jakieś nakrycie głowy. Ja myślę, że Tadeusz Łopieński zrobił to przekornie, wyobrażał sobie tą koronę, ale ukrytą pod beretem. W tym samym czasie zaprojektował i wykonał laskę rektorską dla Uniwersytetu Warszawskiego, z orłem w koronie.

Obydwie laski marszałkowskie można zobaczyć w każdej chwili w budynku Sejmu, przy głównym wejściu w gablocie. Obecna laska Marszałka Sejmu, powstała na początku lat 90-tych, i muszę stwierdzić, że jest taka nijaka. Jest na niej orzeł, ale zupełnie niewidoczny, leży sobie na szczycie. Leży "Signum Temporis". Byłoby niezwykłym posunięciem Pani Marszałek Sejmu, gdyby reaktywowała pierwotny projekt Tadeusza Łopieńskiego, po pierwsze wizerunkowo a po drugie, w hołdzie niezwykłemu człowiekowi "zaklinaczowi w brązie".

środa, 10 lipca 2013

Bracia Łopieńscy


Zapraszam na nową stronę Zbieracza. Wszystkie teksty zostały przeniesione.


www.zbieraczstaroci.pl

Poszukując wszelkich informacji na temat polskiego wzornictwa okresu międzywojennego, natrafiłem na klasyczne przykłady polskiego art deco, w wykonaniu warszawskiej pracowni Bracia Łopieńscy. Firma powszechnie znana z działalności odlewniczej, często błędnie sprowadzana do poziomu podwykonawcy, czy też "wytwórni pomników z brązu", jak to zapisano w wikipedii przy notce o Tadeuszu Łopieńskim, była najbardziej uznaną i największą firmą brązowniczą w tej części Europy. Dzięki swej działalności wniosła wiele w rozwój polskiej sztuki użytkowej i rzemiosła artystycznego.

W ubiegłym roku minęło 150 lat od momentu założenia firmy przez Jana Łopieńskiego. Wiele projektów powstałych na papierze zostało urzeczywistnionych w tej wytwórni, a podejrzewam że dzięki pracy "Braci Łopieńskich" poznaliśmy kilku artystów. By dzieło ujrzało światło dzienne, potrzebny jest nie tylko artysta plastyk, ale także rzeźbiarz, brązownik, odlewnik, cyzeler czy patynnik (patyniarz?). Wszystkie te czynności wykonywano u Łopieńskich.

Jerzy Leski, "Praca" 1930, znak firmowy Braci Łopieńskich

W Fabryce Wyrobów z Brązu i Odlewni Metali oferowano wszelkie dekoracje wnętrz, gmachów i kościołów, armatury oświetleniowe, okucia budowlane, puchary, odlewy rzeźb, tablic i pomników. Było tego tysiące, a każdy przedmiot wykonany ręcznie to dzieło sztuki.

Wiedzę przekazywano z pokolenia na pokolenie, a wychowani "czeladnicy od Łopieńskich" zakładali swoje pracownie brązownicze. Talent jak to talent pozostawał w rodzinie, i dziś Pracownia Sztuki Dekoracyjnej d.Bracia Łopieńscy prowadzona jest przez Panią Annę Łopieńską-Lipczyk prawnuczkę Jana i jej męża Pana Wojciecha Lipczyka.

Niezmiernie miło było mi, gdy poznałem kontynuatorów działalności Braci Łopieńskich, i choć mała pracownia nie wykonuje dziś prac odlewniczych, to sztukę czuje się natychmiast po przekroczeniu jej progu. Będąc na Poznańskiej, nie mogę nacieszyć się widokiem pięknych przedmiotów, i choć wielokrotnie ich dotykałem, to ciągnie mnie do nich za każdym razem. Bardzo lubię słuchać opowieści Pana Wojciecha, a kilka z nich na pewno przytoczę w kolejnych wpisach.

Wszystkich czytelników bloga, pragnę zaprosić do odwiedzenia wystawy Bracia Łopieńscy Tytani Warszawskiego Brązownictwa, która od 17 lipca do 11 listopada będzie otwarta w Muzeum Woli w Warszawie.

Przedstawiam przykład projektu i wykonania oświetlenia w typowej stylistyce art deco, prezentowany w reklamie Braci Łopieńskich w czasopiśmie Wnętrze w 1933 roku. Nowoczesny żyrandol, zapewne do gmachu lub wysokiego mieszkania, z niespotykanymi długimi pięcioma ramionami podtrzymującymi profitki z oprawkami.


Trudność wykonania polega na tym, aby odpowiednio zaprojektować i wykonać mocowania ramion. Ze względu na ich długość, miejsce mocowania do korpusu przenosi dużą siłę. Każde odstępstwo, może spowodować rozejście się ramion na zewnątrz, co zupełnie zaburzy formę, podkreśloną poziomymi obrączkami zamocowanymi zarówno do ramion jak i sztycy.

Inny przykład nowoczesnego oświetlenia Braci Łopieńskich, znalazłem na zdjęciach Gmachu Towarzystwa Ubezpieczeń Polonia, przy Placu Dabrowskiego w Warszawie. Budynek przebudowany w 1931 roku przez arch. Lucjana Korngolda przy współpracy arch. Henryka Bluma, przetrwał do dziś. W 2005 roku wnętrze zostało odrestaurowane, zachowano wiele oryginalnych przedwojennych elementów.

źródło: Wnętrze nr 9, 1934 (fot. Jan Malarski)

źródło: Wnętrze nr 9, 1934 (fot. Jan Malarski)

Byłem w budynku, i naprawdę robi wrażenie, niestety nie zachowały się lampy wykonane przez Braci Łopieńskich. O ile nie liczyłem, że zobaczę żyrandole w sali posiedzeń, to miałem niewielka nadzieję, że przetrwały plafony i kinkiety w hallach. W czasopiśmie Wnętrze z 1934 roku, można przeczytać: "Wnętrza Polonii cechuje rzadko spotykana u nas prostota, świetnie wyczute proporcje, piękny materiał i wyśmienite wykonanie.", "Z umiarem zaprojektowane i precyzją wykonane wnętrza gmachu Polonia powinny służyć jako jeden z najlepszych przykładów tego rodzaju."

źródło: Wnętrze nr 9, 1934 (fot. Jan Malarski)

Przyglądając się bliżej zdjęciom, możemy tylko domyślać się wyglądu oświetlenia. Plafon i kinkiety zredukowane do minimum, natomiast żyrandol najprawdopodobniej składa się z dwóch obręczy, pomiędzy którymi po obwodzie ułożono rurki a raczej pręty szklane dobrze rozpraszające światło, solidna sztyca powinna utrzymać niemały ciężar. Od dołu żyrandola powinny być szklane pręty w kształcie ściętego stożka, lub okrągła matowiona tafla szklana.

Niestety, żadnego z tych żyrandoli nie będzie można zobaczyć na zbliżającej się wystawie prac "Braci Łopieńskich", jednak Muzeum Historyczne m.st. Warszawy zapowiada, że będzie to "najpełniejsze jak dotąd opracowanie działalności Braci".

Jeszcze przed otwarciem wystawy przedstawię na blogu kilka dzieł pracowni, z których część będzie można obejrzeć na żywo w muzeum.